Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niall. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niall. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 lutego 2013

#13 Niall


Dedykacja dla @Agnes_Free_Hugs. Mam nadzieję, że się spodoba xx


Kolejny ponury dzień spędzony w szpitalu. Koło mnie leży masa przeczytanych i nie przeczytanych gazet oraz książek. Zabezpieczyłam się nimi na dobre kilka miesięcy. Jednak wolałabym, aby siedzieć tu ostatni dzień. 
Podniosłam oczy znad jakiegoś bzdurnego brukowca. Spojrzałam na śpiącego już trzeci miesiąc Nialla. Nikt nie wie, kiedy się obudzi. Nawet ta durna gazeta, w której rozpisali się na cztery strony o tym wypadku. 
*trzy miesiące wcześniej, marzec, Londyn*
Siedziałam na kanapie i oglądałam telewizję. Niall obiecał mi, że dzisiaj do mnie przyjdzie, więc czekałam na niego głodna, bo wiedziałam, że będzie chciał mnie gdzieś zabrać.
Mijała 12:00, a jego ciągle nie było. Miał być godzinę temu, ale nie dawał znaku życia. Nie poinformował mnie, że wpadnie później, więc wstałam leniwie z kanapy i sięgnęłam po telefon. Wybrałam jego numer, przyłożyłam do ucha i wyczekiwałam jego radosnego "Cześć kochanie". Jednak nic takiego nie usłyszałam. Rozłączyłam się więc i poszłam do kuchni. Przygotowałam śniadanie i wróciłam na kanapę. Ponowiłam próbę skontaktowania się z nim, ale ta również się nie powiodła. 
- Cholera, gdzie on jest - powiedziałam pod nosem.
Tym razem wybrałam numer Liama, bo wiem, że ten na pewno mi powie. Odebrał po trzech sygnałach.
- Tak? - zapytał roztrzęsiony. - Hej [T.I], miałem do ciebie dzwonić.
- To świetnie, bo nie mam pojęcia gdzie jest Niall.
Liam ucichł. 
- Liam? Wiesz gdzie on jest? - zapytałam trochę zdenerwowana.
- No…
- Mów człowieku, co się stało!
- Niallera… potrącił samochód. Spieszył się do ciebie, bo był już spóźniony, ale… 
- Nie dotarł… - skończyłam.
Moje oczy momentalnie zrobiły się całe mokre. Łzy niekontrolowanie spływały po moich policzkach, a ja zaczęłam się trząść.
- I… i co z nim? - mówiłam przez łzy.
- Jest w szpitalu. Będziemy po ciebie za 15 minut.
I rozłączył się. Poszłam szybko na górę, włożyłam czarne rurki i szarą bluzę przez głowę. Szybko poszłam do łazienki ogarnąć włosy i zbiegłam na dół. Wsunęłam na stopy poniszczone już czarne vansy i wyszłam z domu. Chłopaki czekali już na mnie. Wsiadłam do samochodu i momentalnie odjechaliśmy w stronę szpitala. Pamiętam, że w czasie drogi nie zamieniliśmy ze sobą ani jednego słowa.
*teraz*
Tamtego dnia myślałam, że mój świat się zawalił. Było coraz gorzej, lekarze dawali mu coraz mniej szans na wybudzenie się. Ale ja wierzyłam, że się obudzi i to pomogło mi przetrwać najcięższe chwile. No i oczywiście chłopaki mi bardzo pomagali. Przychodzili jak najczęściej mogli, ale nie zawsze było to codziennie. Mimo to, że Niall leżał w szpitalu, mieli próby i wywiady. 
Wstałam z zajmowanego przeze mnie fotela i podeszłam w stronę Nialla. Podsunęłam krzesełko tak, by siedzieć koło niego. Chwyciłam go za rękę i wyszeptałam do ucha:
- Niall, potrzebuję cię. Wszyscy cię potrzebują… Obudź się, proszę…
Wiedziałam, że nie mogę oczekiwać odpowiedzi. Położyłam głowę na jego torsie i zmrużyłam oczy. Zaczęłam cicho śpiewać ich piosenkę:
- Close the door
Throw the key
Don't wanna be reminded
Don't wanna be seen
Don't wanna be without you
My judgement is clouded
Like tonight's sky…
Nagle usłyszałam słaby, zachrypnięty głos:
- Hands are silent
Voice is numb
Try to scream out my lungs
But it makes this harder
And the tears stream down my face…
Podniosłam głowę i spojrzałam na Nialla. Patrzył się na mnie z niemrawym uśmiechem na twarzy. Objęłam go szybko i pocałowałam najczulej, jak tylko potrafiłam.
- Nialler, nawet nie wiesz jak mi ciebie brakowało… Zawołam pielęgniarkę.
Horan pokiwał tylko głową, a ja wyszłam z jego sali. Powróciłam po niecałych dwóch minutach z dwoma pielęgniarkami u boku. Zrobiły mu parę szybkich badań po czym powiedziały, że za pół godziny zabierają go na badania. I wyszły.
- Długo spałem? - zapytał wciąż zachrypniętym głosem.
- Trzy miesiące.
- Ile? Trzy miesiące? - zapytał zdziwiony.
- Tak. Cały czas siedziałam tu przy tobie i czytałam jakieś szmatławce. Wszyscy wyganiali mnie do domu, ale ja szłam tylko wtedy, kiedy tego na prawdę potrzebowałam, albo jak siedzieli tu z tobą chłopaki. 
- Dziękuję ci. Kocham cię [T.I].
- Ja ciebie też kocham Nialler.
~*~
Po tygodniu Nialla wypuścili do domu, bo wszystko było w porządku. Od tego momentu spędzaliśmy ze sobą jak najwięcej czasu, a Niall zdecydowanie bardziej uważał, jak chodzi. 

__________________

Dawno nic nie dodawałam, a to tylko i wyłącznie z powodu lenistwa. Napisałam tego imagina dzisiaj, ale miałam na niego pomysł już od kilku dni. Mam nadzieję, że fajny i ktoś skomentuje. :))

sobota, 16 lutego 2013

#12 Niall


Dedykacja dla @KochamCieDownie. Mam nadzieję, że się spodoba :) xx


Wybrałam się z koleżanką do naszej ulubionej restauracji Nando's. Było dosyć tłoczno, ale na szczęście znalazłyśmy jeden stolik. Zamówiłyśmy jedzenie i czekając na nie pochłonęłyśmy się w rozmowie o naszym ulubionym zespole - One Direction. Byłyśmy ich fankami od początku do teraz, chociaż mamy 19 lat. Jest to dosyć niestandardowy wiek jak na ich fanki, bo większość ma w przedziale 11-16, a nie 19, ale nigdy się tym nie przejmowałyśmy.
Nagle do naszego stolika podszedł jakiś zakapturzony chłopak. Na oczach miał czarne ray bany, a ręce schowane w kieszeniach, natomiast spod kaptura wystawał mu daszek od full capa, a spod niego blond włosy. Uśmiechnął się do nas i powiedział:
- Hej. Przyszedłem tu z kolegą, ale nie ma miejsc. Więc pomyśleliśmy, że skoro wy macie akurat dwa wolne, to…
- Jasne, siadajcie - powiedziałam bez zastanowienia.
- Dzięki - obdarował nas uśmiechem i gestem ręki przywołał swojego kolegę.
Blondyn usiadł koło mnie, a jego kolega koło mojej koleżanki. Mój sąsiad zdjął kaptur, a następnie okulary, a ja byłam bardzo zaskoczona. Tajemniczym chłopakiem był sam Niall Horan! 
- Niall? Niall Horan? - zapytała ze zdziwieniem [I.T.N.P].
- Tak… - odpowiedział trochę speszony.
- O matko! Czemu od razu się nie przedstawiłeś? - pytała [I.T.N.P].
- Bo oczekiwałem takiej właśnie reakcji - zaśmiał się.
Po tych słowach [I.T.N.P] umilkła. 
Kelnerka przyniosła nasze zamówienie, oraz przyjęła je od Nialla i jego kolegi. Od zawsze było wiadomo, że Niall dużo je, ale nie sądziłam, że aż tyle.
- No, to wy już wiecie kim jestem, ale my nie wiemy kim wy jesteście - powiedział Niall podbierając mi frytki.
- [T.I] - przedstawiłam się. - A to jest [I.T.N.P].
Po "przetarciu pierwszych szlaków" nasza rozmowa rozkręcała się. Zupełnie zapomniałyśmy, a przynajmniej ja zapomniałam, kim jest chłopak siedzący obok mnie. Rozmawiało nam się bardzo luźno i bez spiny, co mi odpowiadało. Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie rozmowę z którymś z chłopaków z zespołu. Myślałam, że będzie to bardziej wyglądać jak padaczka pierwszego stopnia, a nie tak naturalnie jak teraz.
Po jakichś dwóch godzinach miłej rozmowy przy posiłku, spojrzałam na zegarek i zorientowałam się, że w domu miałam być już pół godziny temu.
- Przepraszam was, ale ja muszę się zbierać - powiedziałam do reszty.
- Jak ty idziesz, to my też, prawda? - zapytał Niall.
- No pewnie! To co, zbieramy się - powiedziała [I.T.N.P].
Zapłaciliśmy za nasze jedzenie i wyszliśmy z Nando's. [I.T.N.P] zadzwoniła po tatę, a ten po nią przyjechał, natomiast kolega Nialla pożegnał się z nami i odszedł w swoją stronę. Zostałam tylko z Niallerem.
- Wezmę taksówkę - powiedziałam.
- Serio? W taki ładny, ciepły wieczór? Może się przejdziemy? Odprowadzę cię - zaproponował Niall. - Nalegam.
- W porządku. Ale powinieneś wiedzieć, że miałam być w domu 40 minut temu, więc nie możemy iść za wolno.
- Okej.
Ruszyliśmy w stronę mojego domu. Całą drogę rozmawialiśmy, śmieliśmy się, ale również opowiadaliśmy sobie o przykrościach, które nas spotkały. Niall mówił, jak bardzo boli go to, że niektóre "fanki" piszą do niego chamskie tweety, typu to, że jest brzydki, że ma krzywe zęby, że ma słaby głos i że nie powinien należeć do zespołu. Kiedy o tym mówił miał łzy w oczach, a mi było go szkoda. Jest naprawdę świetnym chłopakiem, świetnie śpiewa i jest nieziemsko przystojny, więc nie rozumiałam tych dziewczyn.
Dotarliśmy do mojego domu. Na pożegnanie przytuliliśmy się, a ja dałam Niallowi mój numer telefonu.
Od tamtego dnia spotykaliśmy się niemal codziennie. Świetnie się razem bawiliśmy. Poznałam także resztę chłopaków i muszę przyznać, że wszyscy byli świetni! Nie traktowali mnie jak każdą inną fankę, tylko jak ich koleżankę, a nawet przyjaciółkę. Jednak nie byłam do końca przekonana, jak traktuje mnie Niall. Czy dla niego jest to zwykła przyjaźń, czy coś więcej? Nie byłam niczego pewna, bo nie dawał mi jednoznacznych sygnałów.
Pewnego dnia poszłam odwiedzić chłopaków do ich wspólnego domu. Zastałam tam wszystkich, oprócz Horana. Wyjaśnili, że wyszedł gdzieś nie mówiąc nic konkretnego. Przyjęłam to do wiadomości i dosiadłam się do chłopaków na kanapę. Louis zaczął rozmowę:
- [T.I], powinnaś wiedzieć, że Niall bardzo cię lubi.
- Wydaje mi się, że to wiem - odpowiedziałam z uśmiechem i poczochrałam włosy Tomma.
- Ale on cię serio bardzo, bardzo lubi. Nie widzieliśmy nigdy, żeby lubił dziewczynę bardziej niż jedzenie - powiedział Harry.
Uśmiechnęłam się ponownie, ale nic nie odpowiedziałam. Nie wiedziałam po prostu co. 
Zayn spojrzał na zegarek i powiedział:
- Chłopaki, chyba już czas.
- Czas na co? - zapytałam, ale zostałam zignorowana.
- Już? Szybko. To co, idziemy? - zapytał Liam.
- Ej, gdzie idziemy? - znów spytałam, teraz trochę bardziej zdezorientowana.
Ponownie nie odpowiedzieli na moje pytanie. Wszyscy wstali niemalże jednocześnie i wyszli z domu oprócz Harrego.
- Harry, o co chodzi? - zapytałam zdenerwowana.
- Spokojnie. Nic ci nie będzie. Po prostu chodź ze mną. 
Harry chwycił mnie za przedramię i prowadził w stronę drzwi tarasowych. Zasłony były zasłonięte, ale wydawało mi się to normalne, bo przecież jest wieczór. Jednak nie to było powodem zasłoniętych okien. 
Harry odsłonił je i ujrzałam pełno świeczek stojących na trawie i płytkach tarasowych. Byłam zaskoczona i tym bardziej nie wiedziałam o co chodzi. Hazza otworzył drzwi i skinieniem ręki polecił, bym wyszła na dwór. Tak też zrobiłam. Gdy tylko stanęłam na płytkach, Harry zamknął drzwi. Odwróciłam się gwałtownie, ale już było za późno. Odszedł od nich i nie miałam jak go zawołać. 
Nagle do moich uszu zaczęły dopływać coraz głośniejsze brzdęki gitary. Zeszłam z tarasu i stanęłam na trawie. W głębi ogrodu zauważyłam, że w moją stronę zbliża się Niall. W rękach trzymał gitarę, na której grał. Gdy stał już dostatecznie blisko, bym mogła usłyszeć jego głos, zaczął śpiewać.
- "And your heart's against my chest, your lips pressed to my neck
I'm falling for your eyes, but they don't know me yet
And with a feeling I'll forget, I'm in love now
Kiss me like you wanna be loved
You wanna be loved
You wanna be loved
This feels like falling in love
Falling in love
We're falling in love"
Uwielbiam tą piosenkę, a Niall doskonale o tym wie. Śpiewając ostatnie słowa stał kilkanaście centymetrów ode mnie. Gdy skończył, puścił gitarę, a ta przesunęła się na jego plecy. Zbliżył się do mnie jeszcze bardziej, odgarnął mi włosy z twarzy, a dłoń zatrzymał na policzku. Patrzył mi w oczu swoimi przepięknymi tęczówkami. Lekko otworzyłam usta jakbym chciała coś powiedzieć, ale z mojego gardła nie wydobył się żaden dźwięk. Złączyliśmy usta w pocałunku. To była naprawdę niesamowita chwila. Czułam motylki w brzuchu i coś, czego nie da się opisać. 
Horan odsunął się ode mnie delikatnie i powiedział:
- Tamten dzień, gdy spotkałem cię w Nando's… A gdybym nie podszedł? To pewnie nadal bardziej kochałbym jedzenie niż dziewczynę.
Zaśmiałam się i dałam szybkiego całusa Niallowi.
- Ale podszedłeś. I dobrze zrobiłeś...
I znów się pocałowaliśmy.

________________

Nie wiem czemu, ale bardzo mi się podoba i jestem ogólnie zadowolona :)
Jedynie mogę powiedzieć, że końcówkę zwaliłam, ale reszta jest okej.
*I.T.N.P - Imię Twojej Najlepszej Przyjaciółki.

czwartek, 14 lutego 2013

#7 Niall | Walentynkowy


Dedykacja dla @Love_HoranHazza. Szczęśliwych Walentynek! xx


Mieszkam w Irlandii od urodzenia. Moi rodzice pochodzą z Anglii, ale kiedy mama była w ciąży wyjechali do Irlandii. Tu chodziłam do szkoły, tu poznałam moich przyjaciół, a jednym z nich był Niall. Przyjaźniliśmy się odkąd pamiętam i to on zawsze dodawał mi siły i otuchy. Był dla mnie najważniejszą osobą na świecie i obiecaliśmy sobie, że nikt i nic nigdy nas nie rozdzieli.
Ale jednak coś musiało pójść nie tak. Pewnego dnia tata przyszedł do mnie i do mamy cały rozpromieniony i powiedział, że wracamy za tydzień do Londynu. A właściwie oni wracają, bo ja tam będę pierwszy raz. Nie byłam szczęśliwa, a rodzice z całą pewnością oczekiwali po mnie innej reakcji.
- Ale zawsze chciałaś tam jechać! - tłumaczyla mama.
- Jechać pozwiedzać, a nie zamieszkać. Jak ja mogę zostawić Nialla, no jak? - mówiłam ze łzami w oczach. 
Tak czy siak musiałam mu to oznajmić. Nie było to proste, ale musiałam.
Dzień przed wyjazdem poszłam do niego. Zadzwoniłam dzwonkiem i stałam przed jego drzwiami bojąc się, jaka będzie jego reakcja. Otworzyła mi jego mama i powiedziała od razu, że jest u siebie. Poszłam więc do jego pokoju i zapukałam. 
- Proszę - usłyszałam.
- Hej Nialler - przywitałam się.
Niall od razu zerwał się z krzesła i podszedł do mnie. Przytulił mnie na powitanie i powiedział:
- No hej, co tu robisz?
- Właściwie to… Przyszłam ci coś powiedzieć… Nie będziesz szczęśliwy, ale zrozumiem cię, bo ja też nie jestem. 
- Co się stało [T.I]? 
- Niall… Ja… No bo ja wyjeżdżam.
- No i? Nie raz wyjeżdżałaś, a z takich wyjazdów się wraca.
- Obawiam się, że z tego nie tak prędko…
- Co? O czym ty mówisz?
Podeszłam do jego łóżka i usiadłam. On stanął naprzeciwko mnie i wyczekiwał odpowiedzi.
- Przeprowadzam się do Londynu.
Chwila ciszy. Długa chwila ciszy. Widziałam, że Niall był przygnębiony. Chodził nerwowo po pokoju w tą i z powrotem strasznie zdenerwowany.
- Kiedy wyjeżdżasz? - spytał w końcu.
- Jutro…
- Jutro?! Od kiedy wiesz, że czeka cię przeprowadzka?
- Od tygodnia.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś? 
- Nie chciałam widzieć cię smutnego. Przepraszam Niall.
Wstałam, podeszłam do niego i objęłam go. On również to zrobił i szepnął mi do ucha:
- Nie zapomnij o mnie, okej? Nigdy o mnie nie zapomnij…
Pokiwałam twierdząco głową, a po moich policzkach spłynęły łzy. Niall naprawdę był mi bardzo bliski i śmiało mogę stwierdzić, że bliższy niż rodzice i ogólnie rodzina, więc dlatego to z nim było mi się najtrudniej pożegnać. Oboje zgodnie uznaliśmy, że jutro się nie spotkamy, bo jeszcze bardziej to utrudnimy, dlatego zrobimy to dzisiaj i jak najszybciej.
Serio nie było mi łatwo się z tym pogodzić, ale ja nic nie mogłam z tym zrobić.
~*~
*Kilka miesięcy później, 14 luty*
W Londynie mieszkam już kilka miesięcy. Na początku nienawidziłam tego miasta, bo odebrało mi przyjaciela oraz wszystko inne, co miałam, ale z czasem zaczęłam się przyzwyczajać. Poznałam kilka fajnych dziewczyn, ale z żadną nie byłam tak blisko jak z Niallem.
A teraz są walentynki. Każda z koleżanek miała chłopaka, więc spędzałam je samotnie. Postanowiłam nie ruszać się z domu i oglądać w telewizji jakieś badziewne filmy o miłości. Nawet moi rodzice postanowili sprawić sobie romantyczną kolację dla dwojga, a przed wyjściem ostrzegli, że mam na nich nie czekać. 
Więc poszłam do sklepu, kupiłam popcorn, chipsy i piwo i wróciłam do domu. Wygodnie usadowiłam się na kanapie, otworzyłam wszystko, co kupiłam i włączyłam telewizor. Niestety moje odprężenie nie potrwało długo, bo usłyszałam dzwonek do drzwi. Schowałam pospiesznie piwo i podeszłam do drzwi przekonana, że moi rodzice czegoś zapomnieli. Otworzyłam je i moim oczom ukazał się rozpromieniony Niall. Byłam zaskoczona, bo nie widziałam go na żywo od naszego łzawego pożegnania. Rozmawialiśmy przez kamerkę internetową, ale nie powiedział, że przyjeżdża.
- Nialler? Co ty tu robisz? - rzuciłam mu się na szyję i trwaliśmy w uścisku dobre kilka minut. 
- Tęskniłem za tobą [T.I] - powiedział. - Tak cholernie tęskniłem. 
Odsunęłam się od niego delikatnie i dałam znak, żeby wszedł. 
- Ja też tęskniłam. Ale czemu akurat teraz przyjechałeś?
- Bo są walentynki.
- I? 
- I… no właśnie. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę, że jestem dla ciebie tylko przyjacielem, jednak ty dla mnie jesteś kimś znacznie więcej. A ten dzień to najlepszy moment na takie wyznanie. Bo… Ja cię kocham [T.I], tak bardzo cię kocham, że w momencie kiedy cię straciłem, to mój świat runął. Nic nie miało dla mnie znaczenia i to było jakby zabrakło dla mnie powietrza na ziemi. Jakbym…
Przerwałam mu ten potok słów pocałunkiem, który szybko odwzajemnił. Usta Nialla były bardzo rozgrzane, a sposób, w jaki całował podchodził do perfekcji. Odsunęliśmy się od siebie niechętnie, a Niall dokończył:
- …umierał… 
I znów do siebie przylgnęliśmy.
Dalszą część tego emocjonalnego wieczora spędziliśmy "oglądając" film na kanapie, choć prawdę mówiąc w ogóle nie zwracaliśmy na niego uwagi. Cieszyliśmy się sobą, a co działo się dookoła nas nie miało najmniejszego znaczenia.

_________________

Pierwszy walentynkowy imagin za mną! Mam nadzieję, że się spodoba, a w szczególności tobie Ada! 
[Myślałam, że wyjdzie dłuższy...]

piątek, 1 lutego 2013

#1 Niall


Stało się. Zerwałam kontakt z moim najlepszym przyjacielem. Jak do tego doszło? W bardzo prosty sposób.
*2 lata wcześniej*
- Niall! Musisz tam iść i pokazać im, co potrafisz! - namawiałam go, aby poszedł do x factora na kasting.
- A jak mnie nie wezmą? Jak mi się nie uda? - pytał nerwowo.
- Uda ci się. Jesteś najlepszy, rozumiesz? 
Dzięki moim namowom poszedł do programu. Najpierw odpadł, ale potem jurorzy dali mu szansę grania w zespole z czterema innymi chłopakami. Przez cały program wspierałam go i byłam zawsze przy nim. 
Ale niestety. Program się skończył, a oni nie wygrali. Niall płakał i nie mógł się pozbierać, jednak i tak zrobili karierę. Grali koncerty, nagrywali płyty, udzielali wywiadów… Coraz rzadziej spotykaliśmy się z Niallem, coraz mniej rozmawialiśmy. Dużo o nim myślałam, o naszych wspólnych chwilach, wspólnych uśmiechach… Zawsze czułam do niego znacznie więcej niż tylko przyjaźń. Lecz nigdy nie zebrałam się na odwagę, by mu o tym powiedzieć.

Teraz siedzę na ławce i patrzę, jak kilkanaście metrów ode mnie rozgrywa się ta scena. Dziewczyny zwariowały, bo go zobaczyły. Zobaczyły Nialla i każda chciała mieć z nim zdjęcie. Powoli rozchodziły się, kiedy dopięły swego, a już po chwili Niall znów szedł. Przechodził koło mnie i rzucił na mnie okiem. Zatrzymał się dwa metry dalej i cofnął się.
- Można? - zapytał, a kiedy pokiwałam twierdząco głową, usiadł koło mnie. - [T.I]?
- Tak.
- Jak dawno cię nie widziałem! Tyle czasu minęło! 
- Przepraszam cię Niall, chyba nie mamy o czym rozmawiać.
Wstałam, schowałam ręce do kieszeni kurtki i odeszłam. Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za ramię.
- [T.I]… Prze… przepraszam cię… - Niall jąkał się. - Nie wiem jak mogłem cię zaniedbać?
- Niall, odpuść. Zapomniałeś o mnie, a teraz nie mamy już wspólnych tematów, a nasza przyjaźń… To już przeszłość - mówiłam cicho, a po moim policzku spłynęła samotna łza.
Niall wytarł mi ją i zatrzymał dłoń na moim policzku.
- Nie wiem jak mogłem być takim idiotą.
- Każdy popełnia błędy.
Odsunęłam się i odeszłam. Całą drogę do domu przepłakałam. 
Weszłam cicho do mieszkania i szybko poszłam do pokoju. Wyjęłam nasze stare zdjęcia i wróciły wspomnienia. Wspólne wakacje, na których udawaliśmy parę. Koncert Bruno Marsa, na który poszliśmy razem. Tyle dni przyjaźni poszło się je*ać z powodu jego wielkiej, światowej sławy. 

Następnego dnia wstałam po 10:00, ubrałam się i poszłam do sklepu po małe zakupy na śniadanie. Gdy wróciłam, zauważyłam siedzącego pod drzwiami Nialla.
- Co tu robisz? - zapytałam, gdy do niego podeszłam.
On od razu zerwał się na równe nogi i znów mnie przepraszał.
- [T.I]… wybacz mi proszę. Nigdy ci tego nie powiedziałem, bo ty uważałaś mnie zawsze za przyjaciela, ale ja cię kocham. Od zawsze cię kochałem - podszedł do mnie i stał kilka centymetrów ode mnie. - Przepraszam cię… Myślałem, że kiedy zerwiemy wszelkie kontakty, to o tobie zapomnę… Ale było jeszcze gorzej. Całymi dniami i nocami myślałem o tobie i o tym, co zrobiłem. Żałowałem. Dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu żałowałem, że cię opuściłem. Proszę cię, daj mi jeszcze jedną szansę…
Patrzyłam mu prosto w oczy i nie mogłam uwierzyć w to, co powiedział. Łzy popłynęły mi po policzkach i pokiwałam twierdząco głową. Niall zbliżył się jeszcze bardziej, odgarnął mi włosy z twarzy i złączył nasze usta w długim pocałunku.
- Kocham cię… - szepnął mi do ucha.
- Ja też cię kocham - odpowiedziałam i razem weszliśmy do mojego mieszkania.